top of page

Obrona totalna czy totalne rozbrojenie?

- historia pewnego schronu

obrona totalna czy totalne rozbrojenie (1).png

,,Jeśli chcesz pokoju, szykuj się do wojny” - to stare powiedzenie jest aktualne zawsze i wszędzie. Nawet w świecie przyrody zwierzę wyposażone w pancerz i kolce, zdolne do obrony, najczęściej nie zostanie wybrane na obiad przez drapieżnika, który obserwując otoczenie wyszukuje ofiar słabych i bezbronnych.

Czy Polska jest dziś gotowa do wojny? Czy my wszyscy jesteśmy gotowi, by odeprzeć potencjalny atak?

To ważne pytania, bo od tego może zależeć to, czy będziemy dalej żyć w pokoju.

A jeśli nie jesteśmy gotowi do końca, to co powinniśmy zmienić?

Ciekawe odpowiedzi i podpowiedzi nasuwa nam historia pewnego schronu z małej miejscowości Kozłów w Województwie Małopolskim.

Czym jest obrona totalna?
Dziś, w dobie barbarzyńskiej napaści Rosji na Ukrainę, którą porównać można chyba tylko do napaści sowieckiej i hitlerowskiej na Polskę w czasie drugiej wojny światowej  lub do najazdu Hunów na Rzym (jest to bowiem konflikt cywilizacji z barbarzyńską dziczą) nikt już nie kwestionuje tego, jak ważna jest militarna siła.
Nadal jednak słaba jest świadomość tego, jak istotna dla zachowania pokoju lub też dla przetrwania w razie wojny jest tak zwana ,,obrona totalna”, czyli taki rodzaj obrony, w którą angażują się wszystkie instytucje państwowe, samorządowe oraz całe społeczeństwo danego kraju.
Przy ,,obronie totalnej” nie tylko armia zajmuje się w państwie obroną a z drugiej strony eksperci od obronności mają wiele do powiedzenia w różnych innych dziedzinach, takich jak choćby transport, czy budownictwo. W dodatku każdy obywatel ma wiedzę i możliwości potrzebne do tego, by w razie wojny zapewnić bezpieczeństwo sobie, swoim najbliższym i innym ludziom wokół siebie.
Koncepcja obrony totalnej powstała po drugiej wojnie światowej. Była   przeciwieństwem a zarazem racjonalną reakcją na wojnę totalną - czyli zbrodniczą strategię działania, stosowaną przez hitlerowców i sowietów polegającą na planowym, totalnym wyniszczaniu nie tylko armii ale też gospodarki i społeczeństwa zaatakowanych krajów. Przejawem wojny totalnej były nie tylko zbrodnie popełnione w Polsce ale też na przykład bombardowania Londynu za pomocą rakiet V2 wymierzone ewidentnie w ludność cywilną, mające na celu zastraszenie społeczeństwa Wielkiej Brytanii. Po tych tragicznych doświadczeniach stało się jasne, że konieczne jest zapewnienie dużo skuteczniejszej obrony dla ludności cywilnej niż dotąd. 
Strategia obrony totalnej stosowana była po obu stronach żelaznej kurtyny. Każda ze stron zimnej wojny spodziewała się, że przeciwnik może zastosować te same barbarzyńskie metody, które wszystkie narody w jakimś stopniu odczuły w czasie drugiej wojny światowej.

Zakłady Zbożowe w Kozłowie 
Polska lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku była krajem, który nadal wielkim wysiłkiem odbudowywał się po zniszczeniach, niedawno minionej, totalnej wojny.
Jedną z wielkich inwestycji, prowadzonych wówczas dla odbudowy i rozwoju gospodarki, był zaplanowany w północnej części Województwa Małopolskiego, zespół spichrzy i młynów zbożowych, znanych później jako Państwowe Zakłady Zbożowe w Kozłowie.  Po całkowitym rozruchu ten potężny kompleks przemysłowy zatrudniał ponad 300 osób. Był to wówczas najnowocześniejszy i aż do końca lat dziewięćdziesiątych największy tego typu kompleks przemysłowy w Polsce. Funkcjonowały w nim młyny zbożowe produkujące 300 ton mąki na dobę, kaszarnia, w której wytwarzano 75 ton kaszy na dobę oraz silosy do gromadzenia zapasów zboża.

 

Zasady obrony totalnej (choć nie używano wówczas takiego terminu oficjalnie) wpisane były do przepisów regulujących najróżniejsze dziedziny życia a wszystkie osoby, biorące udział w projektowaniu zespołu spichrzy i młynów, osobiście pamiętały wojnę, w tym niemieckie naloty. 
W tym kontekście nie powinien nas dziwić fakt, że na terenie zakładu przewidziano wielki schron przeciwlotniczy, w którym w wypadku bombardowania mogli się ukryć wszyscy jego pracownicy.

obrona totalna czy totalne rozbrojenie (2).png

Prawdziwy bunkier 
Relacje, które uzyskaliśmy mówią, że schron mógł pomieścić nawet do 500 osób, a więc nie tylko pracowników zakładu, ale też ich rodziny. Jak widzicie na zamieszczonej tu mapie, znajdował się on w północnej części zespołu spichrzy i młynów, nieopodal zakładowego bloku mieszkalnego.
Pracownicy zakładu mogli się więc cieszyć nie tylko stabilnym zatrudnieniem i przydziałem służbowych mieszkań, ale też świadomością, że w razie wybuchu wojny i nalotu, którego celem byłby ich zakład pracy, będą mogli w każdej chwili umieścić swoje rodziny w naprawdę bezpiecznym miejscu.
Nalotów i innych prób zniszczenia tego miejsca ze strony nieprzyjaciela można się było spodziewać z uwagi na to, że był to obiekt o strategicznym znaczeniu. Jego ogromne silosy mogły zgromadzić w sobie aż 32.000 (trzydzieści dwa tysiące) ton zboża (!). 
Wielkie strategiczne rezerwy zboża były gromadzone między innymi na wypadek wojny. Dzięki takim rezerwom można by w trudnych czasach zapewnić ciągłość zaopatrzenia dla armii i ludności cywilnej. Można też szybko udzielić pomocy innym zaprzyjaźnionym narodom będącym w potrzebie… Tak, skojarzenia z obecną sytuacją są tu jak najbardziej na miejscu.
Jednym z czynników decydujących o zbudowaniu zakładów z dala od większych aglomeracji były zagadnienia obronne. Strategiczny obiekt miał być trudny do zlokalizowania przez nieprzyjaciela.
Jak widać już samo utworzenie zakładów zbożowych jak i ich lokalizacja było dobrze przemyślanym elementem ,,obrony totalnej” państwa. 
Wróćmy jednak do samego schronu. Jak widzicie na planach, cztery wejścia i schody prowadziły do pomieszczeń zlokalizowanych poniżej poziomu gruntu. Solidna żelbetonowa konstrukcja przykryta została ziemią i z wierzchu obsadzona drzewami. Takiego bunkra nie zniszczyłaby żadna, używana wówczas konwencjonalna bomba lotnicza. Współcześnie zaś mógłby zapewniać bezpieczeństwo w trakcie nalotów rakietowych. W schronie można było przebywać przez dłuższy czas - zakłady zbożowe posiadały własne ujęcie wody, z którego korzystał także schron.

schron na mapie.png

Schrony tego typu powstawały wówczas przy wielu zakładach pracy i blokach mieszkalnych.

Kto był ,,nieprzyjacielem”?
Polska nie była wtedy krajem suwerennym. Byliśmy zależni od Związku Radzieckiego (ZSRR) - jednego z państw agresorów, które napadły na nas we wrześniu 1939 roku i prowadziły przeciwko nam wojnę totalną. Związek Radziecki, dominując nad Polską i innymi państwami wschodniej części Europy, narzucał im swoje wytyczne we wszystkich dziedzinach, w tym w kwestii obronności.
Według oficjalnej doktryny nieprzyjacielem były więc państwa Europy Zachodniej a sojusznikiem ZSRR. Schron, o którym piszemy miał teoretycznie bronić ludność przed atakami amerykańskich, francuskich lub angielskich bombowców i pozwolić im bezpiecznie doczekać odsieczy ze wschodu…
Jednak dla każdego, kto choć trochę znał się na temacie, jasne było, że ten, budowany mozolnie od lat pięćdziesiątych system obronny, po wyzwoleniu Polski spod sowieckiej dominacji, mógłby z powodzeniem być użyty właśnie do obrony przeciwko temu wrogiemu mocarstwu.
Na przełomie lat osiemdziesiątych  i dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia Polska wreszcie zyskała upragnioną wolność. Związek Radziecki rozpadł się. Niepodległość uzyskała  między innymi Ukraina. Wiele mówiło się o demokratycznych przemianach w Rosji. 
Niestety w Polsce prawie nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, że już niedługo ten prawdziwy nieprzyjaciel zechce odzyskać zarówno utracone imperium jak i swoją dawną strefę dominacji.

Niewidzialna ręka rynku 

Gdy tylko powiał wiatr wolności, odrzucono wiele rzeczy wcześniej narzuconych przez sowiecką dominację, a więc między innymi gospodarkę socjalistyczną i centralne planowanie gospodarki, którym to doktrynom Państwowe Zakłady Zbożowe w Kozłowie zawdzięczały swoje powstanie. Jednak zapał, z którym przystąpiono do zmian doprowadził do tego, że oprócz tych słusznych, podejmowano często także zbyt pochopne decyzje.
Architekci ustrojowych zmian zapomnieli o tym, że planowanie przestrzenne i gospodarcze nie było tylko reliktem minionego czasu lecz praktyką powszechną, także w krajach zachodu.  Nie było to już oczywiście centralne planowanie całej gospodarki, które miało miejsce w krajach socjalistycznych. Jedną z ważniejszych przyczyn stosowania tych praktyk na zachodzie stanowiła właśnie troska o bezpieczeństwo. 
W Polsce po przemianach ustrojowych cała gospodarka miała podlegać tylko i wyłącznie prawom maksymalizacji zysku i wolnej konkurencji. Wszystkie najważniejsze sprawy miała załatwić ,,niewidzialna ręka rynku”.
Bez publicznego wsparcia Zakłady Zbożowe bardzo szybko popadły w finansowe tarapaty. Przyczyny tego stanu rzeczy były złożone. Jednak, czy możemy się dziwić temu, że przedsiębiorstwo, które z założenia nie było nastawione na zysk lecz przede wszystkim na zaspokojenie społecznych potrzeb i zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego, nie do końca poradziło sobie w systemie, w którym zysk był jedyną kategorią warunkującą przetrwanie? 
W tym kontekście nie powinno nas również dziwić to, że Zakładom wcale nie pomogła prywatyzacja. Prywatny właściciel nie miał przecież wyraźnego finansowego interesu w tym, żeby podtrzymywać bezpieczeństwo żywnościowe kraju.
Ogłoszono upadłość, wstrzymano produkcję, a cały teren zakładu został praktycznie porzucony.
Oczywiście utrzymywanie schronu, który mógł zapewnić bezpieczeństwo okolicznym mieszkańcom, także nie leżało w finansowym interesie prywatnego przedsiębiorstwa.
Porzucony i zapomniany bunkier, podobnie jak wszystkie inne budynki Zakładów, padł ofiarą złodziei złomu. Gdy ci ukradli potężne stalowe drzwi oraz całe wyposażenie z jego wnętrza, schron zmienił się w dzikie wysypisko śmieci.
To właśnie z tego czasu pochodzą jedyne zdjęcia i materiały filmowe, przedstawiające ten obiekt, którymi dysponujemy.

Messenger_creation_420556423443556.jpeg
Messenger_creation_2953581094947844.jpeg
Messenger_creation_489156279844385.jpeg

Na zdjęciach widzicie wejścia do schronu. Można rozpoznać, jaki rodzaj śmieci tam wówczas dominował.

Zapoznajcie się też z amatorskim filmem nagranym przez jednego z nas.

Film urywa się nagle, jednak nie obawiajcie się. Naszemu przyjacielowi podczas tej samotnej ekspedycji nie stało się nic złego. To po prostu rozładowana bateria w telefonie.
Dlaczego przy prywatyzacji a później przy likwidacji zakładu nikt nie wpadł na pomysł, żeby odkupić schron od prywatnego właściciela? Dlaczego nikt nie zauważył tego, że nawet po zatrzymaniu produkcji schron może dalej służyć okolicznym mieszkańcom.

Pokojowe czasy?
Po upadku komunizmu w Polsce lat dziewięćdziesiątych i wczesnych lat dwutysięcznych uznano, że  wszelkie poważne zagrożenia przestały istnieć. Uważano, że w związku z tym polityka bezpieczeństwa państwa może ograniczać się do utrzymywania niewielkiej zawodowej armii oraz członkostwa w potężnym sojuszu NATO. Podobne pacyfistyczne poglądy podzielało wówczas większość społeczeństw Europy Zachodniej. Schrony przeciwlotnicze traktowano jako przeżytek. Nie tworzono nowych a stare już istniejące w większości popadały w zapomnienie i niszczały. 

obrona totalna czy totalne rozbrojenie (4).png

Niepełne przebudzenie
Otrzeźwienie przyszło w 2014 roku po napaści Rosji na Ukrainę i zagarnięciu Krymu. 
Znaczenie armii zostało docenione przez większość sił politycznych w Polsce. Po jakimś czasie przyszło też zrozumienie, że nie wystarczy zawodowa armia. Utworzono obronę terytorialną, mobilizującą szersze zasoby społeczeństwa.
Niestety nadal nie dojrzeliśmy do zastosowania prawdziwej obrony totalnej.
Gdy w roku 2020 prywatny właściciel, na polecenie Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, rozpoczął rozbiórkę obiektu, jako społecznicy zrzeszeni w ,,Grupie PZZ Kozłów”, walczyliśmy o ocalenie monumentalnych budynków dawnych Zakładów Zbożowych.
W korespondencji kierowanej do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego zaznaczaliśmy, że na terenie obiektu znajduje się nadal możliwy do odnowienia i użytku schron. Brakowało stalowych elementów wyposażenia, jednak potężna żelbetonowa konstrukcja nadal trwała. Na jej bazie można było na nowo zorganizować schron z prawdziwego zdarzenia, do którego, w razie niebezpieczeństwa, mogliby zejść mieszkający w pobliżu ludzie. Z takiego zabezpieczenia na trudne czasy mogliby korzystać między innymi mieszkańcy nadal istniejącego zakładowego bloku.
Niestety nasza interwencja nie odniosła skutku i bunkier został całkowicie zniszczony razem z pozostałymi budynkami zakładu.

Zniszczenie schronu

Wycięto drzewa, zdjęto wierzchnią warstwę gleby po czym potraktowano cały schron jak kopalnię stali i kruszywa pod budowę dróg. 

Oto zdjęcie wykonane w tym czasie. Góra gruzu widoczna na drugim planie to właśnie, nie do końca jeszcze uprzątnięte, pozostałości schronu.

obrona totalna czy totalne rozbrojenie.png

Ukraina daje przykład
Po aneksji Krymu przez Rosję Ukraina ale także kraje takie jak Szwecja, Finlandia, czy państwa bałtyckie powróciły do koncepcji obrony totalnej. 
Rosyjska agresja na Ukrainę pokazała to z jakiego typu wojną możemy mieć do czynienia w przyszłości. Zbrodnie i masowy rabunek ze strony rosyjskiej armii przywodzą na myśl najazdy Hunów. Masowe naloty rakietowe na Ukrainę, to współczesne wcielenie nalotów na Londyn, prowadzonych przez Trzecią Rzeszę za pomocą rakiet V2. Tu także chodzi o zastraszenie ludności cywilnej i w efekcie o zmuszenie całego państwa do uległości.
Odkryliśmy, że nasza część Europy wcale nie jest tak bezpiecznym miejscem, jak dotąd nam się wydawało. Widzimy, że nieprzyjaciel, który nam zagraża stosuje metody wojny totalnej. Takie zagrożenie wymaga zastosowania totalnej obrony.
Skuteczny opór Ukrainy przed barbarzyńską, rosyjską agresją pokazuje, że dzięki tego rodzaju obronie można stawić czoła nawet liczniejszemu i pozornie silniejszemu przeciwnikowi. 

Czego nadal nam brakuje?
Polska posiada coraz silniejszą zawodową armię, spełniającą natowskie standardy. Od jakiegoś czasu posiadamy też wojska obrony terytorialnej, kluczowe dla organizowania oporu przeciwko okupantowi.
Od samego początku wojny na Ukrainie nasze społeczeństwo pokazuje, że potrafi organizować się wokół ważnych spraw. To naprawdę dobrze rokuje dla organizacji ewentualnej obrony. Na szczęście, mimo wyznawanej kiedyś wiary w wieczny pokój i bezpieczeństwo, nie jesteśmy totalnie rozbrojeni.
Niestety brakuje nam nadal jednego z kluczowych elementów obrony totalnej. Nie mamy odpowiednio działającej infrastruktury, która mogłaby zapewnić bezpieczeństwo ludności cywilnej. Dostępność schronów jest w Polsce bardzo niewielka. Istnieją one głównie na starszych osiedlach. Nawet jeśli się zachowały, to na ogół są w bardzo złym stanie a mieszkańcy nie wiedzą w jaki sposób, w razie zagrożenia, mieliby się do nich dostać i jak je użytkować. 

obrona totalna czy totalne rozbrojenie (5).png

Schrony jako odstraszanie
Czy jednak bunkry, służące przecież do ukrywania się przed atakiem są w stanie odstraszyć wroga? 
Tak, bo społeczeństwo, które posiada skuteczne środki obronne nie da się łatwo zastraszyć. Pomyślmy jeszcze raz o hitlerowskich atakach rakietami V2 na Londyn oraz współczesnych rosyjskich nalotach rakietowych na Ukrainę… Skoro tak ważnym elementem wojennej strategii zbrodniczych państw jest zastraszenie ludności cywilnej, to brak takiej możliwości może nawet decydować o podjęciu lub niepodjęciu przez nie inwazji.
Wbrew pozorom nie mamy bowiem do czynienia z zagrożeniem ze strony ,,szaleńców” lub, jak twierdzą niektórzy, jednego szaleńca - Putina.
Przeciwnie – Rosję i jej przywódców mentalnie bardzo wiele łączy z koczowniczymi ludami Azji, z którymi przez wieki kraj ten miał dużą styczność.
Azjatyccy koczownicy, do których zaliczali się Mongołowie, atakujący niegdyś Europę i Chiny oraz wcześniej Hunowie, którzy spustoszyli imperium Rzymskie, skrupulatnie planowali każdy atak na swe ofiary, kalkulując możliwe do zdobycia łupy z jednej strony a z drugiej strony ryzyko. Podobnie jak drapieżniki szukali oni sobie zawsze słabej ofiary. Nie byli szaleńcami lecz cynicznymi zbrodniarzami i rabusiami. Atakowali tych, których łatwiej jest pokonać lub zastraszyć. 
Jaka droga poprowadzi nasz kraj do uzyskania odporności na wrogie zastraszenie?

Co powinniśmy zrobić?


Pierwsze działanie, które wymienimy jest sprawą dość oczywistą. Potrzebujemy jak najszybciej przygotować do użytku wszystkie istniejące w naszym kraju schrony oraz odpowiednio przeszkolić ludzi, którzy będą mogli z nich korzystać. Jest to oczywiście zadanie dla władz państwowych oraz samorządowych.

II 
Drugie działanie, które proponujemy, wynika z wiedzy i doświadczenia, które dał nam przykład nieszczęsnego schronu z Kozłowa:
Konieczne jest zlokalizowanie wszystkich porzuconych, a nawet zdewastowanych schronów i określenie, które z nich potencjalnie mogłyby stanowić schronienie w czasie wojny. Chodzi tu przede wszystkim o te schrony, które znajdują się w pobliżu istniejącej lub planowanej zabudowy mieszkaniowej albo też w pobliżu zakładów pracy.
Wiele takich schronów może nadal znajdować się na opuszczonych terenach poprzemysłowych lub nawet w miejscach, gdzie nadal prowadzona jest działalność gospodarcza. Schron może być porzuconym lub zapomnianym, czy ukrytym elementem takich przestrzeni.
Przy współczesnych kosztach robocizny i materiałów budowlanych wykorzystanie już istniejących konstrukcji żelbetonowych to ogromna oszczędność. Odnajdując je i przywracając do użytku, nie tylko dbamy o pamiątki historii ale też potencjalnie ratujemy czyjeś życie. W tym przypadku zaangażować się może nie tylko państwo i samorząd ale też sektor pozarządowy. Miłośnicy zabytków i starych budowli, eksploratorzy opuszczonych postindustrialnych przestrzeni, pasjonaci historii – wszystkie te grupy mogą w tym zadaniu odkryć nową misję do wypełnienia.


III 
Trzeci rodzaj działań, które proponujemy, to budowa lub odbudowa od zera schronów przeciwlotniczych. Jeżeli plany naszego muzeum się ziszczą i będziemy mogli założyć naszą nową siedzibę w starym młynie, położonym obok miejsca po zburzonych Zakładach Zbożowych, wówczas następnym naszym działaniem będzie odtworzenie opisywanego tutaj schronu. Na pamiątkę historii, dla bezpieczeństwa miejscowej ludności i dla utrzymania wolności naszej ojczyzny. 

 

IV
Wreszcie po czwarte zmienić musimy nasz sposób myślenia. Opłacalność finansowa nie może być jedyną kategorią warunkującą wszelkie przedsięwzięcia.
Bezpieczeństwo i odporność na wszelkie kryzysy musi stać się podstawową cechą, której wymagamy od naszej gospodarki.
Elewatory zbożowe to nie tylko źródło zysku, ale też zabezpieczenie żywnościowe na trudne czasy. Dworce kolejowe to nie tylko miejsca na zyskowne galerie handlowe ale też ważne miejsca dla ewentualnej ewakuacji ludności. Takie przykłady można by jeszcze długo mnożyć. 
Jako Muzeum Zakładów Zbożowych w Kozłowie staramy się jak najszerzej rozpropagować ten tekst, tak aby dotarł do jak największej liczby społeczników, świadomych obywateli oraz ludzi podejmujących ważne decyzje.
Dlaczego instytucja kultury, którą jest nasze muzeum, angażuje się w ten sposób w sprawy obronności kraju?
Przypomnijcie sobie definicję obrony totalnej, którą podaliśmy na wstępie…
Jeżeli wszystkie instytucje państwowe, jak i społeczne powinny zaangażować się w obronę kraju, to szczególnie my, jako instytucja, mająca za zadanie promowanie historii, jesteśmy do tego zobligowani.
Bo z historii, zarówno tej wielkiej jak i tej małej - lokalnej, zarówno z historii zwycięstw jak i z historii porażek należy wyciągać wnioski.
Zagłębiać się w przeszłość dla dobra przyszłości
Należy ją przypominać ku pokrzepieniu serc… i ku przebudzeniu umysłów.

316231921_495965035844179_3780115453867894778_n (1).jpg

Wywietrznik a zarazem awaryjne wyjście schronu przeciwlotniczego przy ulicy Mahatmy Gandhiego w Łodzi. Czy zestawienie tej konstrukcji z szacownym patronem ulicy, także wam, przywodzi na myśl stare powiedzenie - ,,Jeśli chcesz pokoju, szykuj się do wojny”?

By historia się nie powtórzyła
Na koniec jeszcze mała ciekawostka. Czy wiecie skąd wzięło się, wspomniane na wstępie, powiedzenie: ,,Jeśli chcesz pokoju, szykuj się do wojny.”? 
Ponadczasowa fraza, która po łacinie brzmi:  ,,Si vis pacem, para bellum” to łacińskie przysłowie - parafraza zdania, spisanego przez rzymskiego znawcę wojskowości Wegencjusza we wstępie do dzieła ,,Epitoma rei militaris” (Zarys spraw wojskowych) w drugiej połowie IV wieku naszej ery.
Nie przez przypadek ta myśl zrodziła się właśnie w tej epoce. Rzymianie wcześniejszych wieków byli pewni bezpieczeństwa, które dla rozległego imperium zapewniały rozlokowane przy granicach legiony. Jednak w trzecim a następnie czwartym wieku naszej ery odczuwalne stało się rosnące zagrożenie ze strony barbarzyńskich plemion, w tym Hunów. 
Starożytni rzymianie nie przyjęli jednak tej mądrości dostatecznie głęboko, więc ich imperium upadło. 
Aż do wybuchu wojny w Ukrainie myślenie wielu Europejczyków przypominało poglądy, żyjących niegdyś w pokoju i dobrobycie, obywateli wielkiego Rzymu.
Rozlokowane przy granicach wojsko i militarne sojusze miały zapewnić nam całkowite bezpieczeństwo.
Jednak jeśli chcemy, w razie wojny, zapewnić sobie realne bezpieczeństwo, a przede wszystkim skutecznie odstraszyć potencjalnego napastnika musimy zrozumieć, że nasza wygrana lub przegrana nie zależy tylko od broniących naszych granic żołnierzy ale też od zwykłych ludzi organizujących powszechną obronę w miejscach takich, jak wieś Kozłów. Dzięki temu cywilizacja, w której teraz żyjemy nie podzieli losu antycznego Rzymu.
 

Tą treść specjalnie dla Państwa przygotował ...

Łukasz Kamiński - pracownik Muzeum

logo kolor alpha_edited.png
118_Muzeum-MZZK-01_edited.png

ADRES

Kozłów 19

32-241 Kozłów

1-5_procent_CMYK.png

KRS: 0000052078

Cel szczegółowy: Muzeum ZZ Kozłów

TELEFON

12 400 48 07

41 384 12 23

GODZINY PRACY

Poniedziałek - Piątek 09:00 - 16:00

Sobota 09:00 - 14:00

Niedziela nieczynne

DOKUMENTY

FAX

12 400 48 07, wew. 2

DAROWIZNY I PŁATNOŚCI

56 1870 1045 2078 1069 7116 0004

© Copyright

COPYRIGHT © 2021-2023 MUZEUM ZAKŁADÓW ZBOŻOWYCH W KOZŁOWIE

bottom of page